Brownie- amerykański klasyk, któremu ciężko się oprzeć ;)

W ten weekend upiekłam jedno z moich ulubionych, a zarazem najprostszych i (znowu 😉 ) najszybszych ciast, jakie znam: brownie!  Pełne smaku, lekko ciągnące się i cudownie czekoladowe- czy jest ktoś, ktoby nim wzgardził? ;)

Pierwsi- i to już ponad 100 lat temu- ciastem tym zajadali się Amerykanie, których uważa się za jego twórców. Jest kilka „legend” i anegdotek opisujących powstanie brownie, ale najpopularniejszą jest chyba historia pani Brown, która zaprosiła do domu przyjaciół i, piekąc dla nich ciasto czekoladowe, zorientowała się, że zabrakło jej proszku do pieczenia. Nie mając wyjścia, postanowiła jednak upiec ciasto bez niego. Tak też się stało i gospodyni podała gościom dość płaskie, ale niesamowicie pyszne ciastka czekoladowe, które od jej nazwiska nazwano właśnie „brownies” :)

Przepis, który dzisiaj podaję, jest bardzo prosty. Podobnie jak w przypadku proponowanego przeze mnie niedawno ciasta jogurtowego, brownie to może też stanowić podstawę pod inne desery, niemniej jednak zapewniam Was, że samo w sobie jest wystarczająco pyszne 🙂 

Zdecydowanie polecam wszystkim fanom czekolady i weekendowego zasładzania się w domowych pieleszach! 🙂 Ciepły koc, brownie i odpowiednio błogi music themeczy w zimowy wieczór może być coś milszego? 😉

brownie_collage

Przepis na brownie znajduje się TUTAJ.

Reklamy

Makaron z owocami morza- wersja light

Dzisiaj proponuję coś dla wielbicieli morskiego jedzenia 😉 -makaron z owocami morza, w wersji nieco lżejszej niż zazwyczaj. Zamiast sosu śmietanowego na białym winie (taki przepis też kiedyś będzie 😉 ), morskie fruty robimy w sosie jogurtowym!

Sos taki robiłam już kilka razy i muszę powiedzieć, że wychodzi naprawdę smaczny, a co więcej- przygotowuje się go w tym samym czasie, w którym gotuje się makaron, co czyni to danie idealnym na chyba każdą okazję (od „nie chce mi się dzisiaj gotować” po niespodziewany nalot gości 😉 ). Owoce morza kupujemy, jak to w Polsce 😉 , oczywiście mrożone- jakakolwiek mieszanka będzie odpowiednia. Jeśli kupujemy na wagę, warto jednak zwrócić uwagę na to, by nasz miks zawierał po trochu ze wszystkiego, bo wtedy będzie najsmaczniej!

Sos świetnie smakuje z makaronem, ale równie dobrze można podać go z ryżem lub nawet samymi warzywami- osobiście konsumowałam go z plastrami cukinii, upieczonymi w piekarniku z oliwą i ziołami 🙂

seafood_pasta_version_light

Przepis na „lightowy” makaron z owocami morza znajduje się TUTAJ.

Trele Morele są już na Facebooku!

Od dzisiaj wszystkie morelkowe posty będzie można śledzić również za pomocą strony facebookowej! W planach nie tylko przepisy i linki do postów z bloga, ale i różne ciekawostki i triki o tematyce głównie- a jakże! 😉 – kulinarnej. Link do FB page’a znajduje się TUTAJ

Do zobaczenia! 🙂

FB logo

Z serii: „szybszy od własnego cienia”;) : proste ciasto jogurtowe

Dzisiejszy przepis to propozycja na szybkie, proste ciasto jogurtowe, które zawsze wychodzi 🙂

Przepis, który podaję, może stanowić całość, jak również być bazą do innego ciasta- jogurt naturalny można zastąpić smakowym, do ciasta dodać owoce lub rodzynki albo przeciąć je na dwa „płaty” i przełożyć kremem. Ja najczęściej przygotowuję je jednak właśnie w tej podstawowej formie, bez dodatów ani modyfikacji.

Ciasto to jest bardzo lekkie, idealne na każdą okazję i smaczne. I- co chyba najważniejsze!- naprawdę niewymagające: ani pod względem zdolności kulinarnych jakie mamy, ani składników, które wchodzą w jego ciasta, ani czasu, jaki mamy do dyspozycji by je upiec.  Co więcej: nawet nie trzeba przy nim myć miliona naczyń, bo do przygotowania ciasta potrzebne są tylko 3 naczynia: miska, forma do pieczenia i kubek jogurtu, który staje się miarką do odmierzania proporcji 😉

Myślę, że wobec takiego zestawu istotnych plusów, naprawdę warto zapoznać się z tym wypiekiem 🙂

ciasto jogurtowe

Przepis na ciasto jogurtowe znajduje się TUTAJ.

Czeski obiad, czyli knedliki, gulasz i kapusta zasmażana

Dziejszy wpis poświęcony jest obiadowi po czesku w najpopularniejszej jego odsłonie, czyli zestawowi składającemu się z gulaszu, kapusty zasmażanej i- oczywiście- knedlików.

Każdy, kto kiedykolwiek miał okazję być w Czechach (lub na Słowacji), zna knedliki- najpopularniejszy chyba wyrób (poza piwem 😉 ) konsumpcyjny tego kraju. Tradycyjnie podaje się je jako danie obiadowe, z aromatycznym gulaszem i duszoną kapustą z dużą ilością kminku oraz kuflem piwa. Jest to potrawa przygotowywana na bazie drożdży, posiekanej bułki i mąki, przez co również dość kaloryczna (szczególnie w połączeniu z kapustą zasmażaną i bardzo gęstym gulaszem), niemniej jednak naprawdę bardzo polecam ją każdemu, kto ceni sobie „konkrety” i dobre, treściwe jadło 😉

Knedliki podobno można spożywać też w wersji „na słodko”, ale ja się z taką osobiście nie spotkałam i nigdy nie probowałam ich jeść inaczej niż właśnie w towarzystwie gulaszu i kapusty, co również proponuję w dzisiejszym przepisie. Do tego szklaneczka ulubionego piwa i już prawie jesteśmy w Czechach 😉

czeski_obiad

Przepisy na knedliki, kapustę duszono-zasmażaną i prosty gulasz wołowy znajdują się TUTAJ.

La Galette des Rois, czyli Ciasto Trzech Króli

Dzisiaj 6 styczeń, czyli święto Trzech Króli. Jeśli chodzi o aspekt kulinarny, dzień ten obchodzony jest bardzo smakowicie w wielu krajach Europy, między innymi we Francji, gdzie przygotowuje się na tę okazję galette des rois- czyli „ciasto Trzech Króli”.

Jest to tradycyjny wypiek składający się z dwóch płatów ciasta francuskiego, między którymi znajduje się nadzienie migdałowe. Dodatkową atrakcją tego ciasta jest tzw „fève”– mała porcelanowa figurka ukryta w masie migdałowej, zapewniająca szczęście i pomyślność na cały rok temu, kto na nią trafi. Dodatkowo, osoba ta musi założyć na głowę papierową koronę, zostając jednocześnie królem i tym, kto będzie musiał przygotować galette w kolejnym roku.

Mój przepis na galette des rois jest bardzo szybki i nieskomplikowany; zrezygnowałam też z umieszczania w nadzieniu figurki (we Francji dostępne są całe serie figurek produkowanych specjalnie z przeznaczeniem na to ciasto; tu ciężko znaleźć coś, co by się nadało).

Przepis na galette des rois znajduje się TUTAJ.

la_galette_des_rois_

Po azjatycku: aromatyczna zupa z wołowiną i pierożkami dim-sum

Dzisiejszy przepis to przepis na pełną aromatu zupę na wołowinie, przyrządzoną w stylu orientalnym i podaną z chińskimi pierożkami dim-sum.

Zupa ta jest bardzo pożywna, sycąca, rozgrzewająca i smaczna 🙂 Nie jest to wprawdzie danie „błyskawiczne”, bo na jej zrobienie musimy poświęcić około 90 minut- aż wołowina zmięknie- ale w tak zwanym „międzyczasie” można przygotować kilkadziesiąt sztuk pysznych pierożków dim-sum, także nie jest to czas zmarnowany 😉

Zupę wymyśliłam w piątek, wskutek kaprysu, jakim była chęć zjedzenia czegoś azjatyckiego 🙂 Jako że nie potrafię niestety (i raczej chyba nigdy się nie nauczę) gotowania zup w normalnej ilości, proporcje podane w przepisie wystarczyły mi na przyrządzenie 4-litrowego garnka zupy oraz około 30 dim-sumów.

Same pierożki można przygotować z dowolnym farszem- ja akurat miałam pod ręką mięso mielone i ciecierzycę, ale równie dobrze można zrobić je z całkiem innymi składnikami (np drobno posiekane krewetki, włoszczyna, ryba, groszek zielony itd). Chciałam też, żeby moje dim-sumy nie miały zbyt mocnego aromatu i były raczej łagodne, bo już sama zupa była bardzo zdecydowana w smaku 😉

Zrobiłam też mały eksperyment i zamroziłam część ciasta pierożkowego w ramach przetestowania jak będzie ono się zachowywać po odmrożeniu na nowo- jak już sprawdzę, na pewno dam znać! 🙂

 

zupa_pierozki_dim-sum

 

Przepisy na zupę i pierożki znajdują się TUTAJ.