Tłusty Czwartek 2014, czyli moje pierwsze pączki :)

Bardzo lubię pączki 🙂 Szczególnie miło i z wielkim sentymentem wspominam te, które robiła dawno, dawno temu moja Babcia. Kiedy w Tłusty Czwartek przychodziliśmy do domu Dziadków, pierwszą rzeczą, która witała nas jeszcze od progu był zapach- wspaniały, drożdżowy, aromatyczny. A tuż po wejściu do domu, nietrudno było nie dostrzec gór pączków, które leżały dosłownie wszędzie: na wielkich blachach, na mniejszych talerzach i już na paterach, czekające na mających je zjeść gości, czyli nas 🙂 Wiem, że taki opis brzmi co najmniej surrealistycznie, ale tak właśnie było: Babcia robiła ogromne ilości pączków, które później Dziadek zawoził znajomym oraz które my zajadaliśmy z wielkim smakiem razem z nimi.

Te tłustoczwartkowe wspomnienia z dzieciństwa zawsze były na tyle silne i przyjemne, że w moim „dorosłym” życiu zawsze chciałam zrobić własne pączki. Długo nie mogłam się jednak do tego zebrać- głównym powodem było moje (jakże błędne!) przekonanie, że ich przygotowanie jest długie, żmudne i wiąże się z wieeeelkim nakładem pracy. Na szczęście okazało się to nieprawdą- w istocie zrobienie pączków sprowadza się do wyrobienia dobrego ciasta drożdżowego i powycinania z niego równych krążków, a następnie obsmażenia powstałych „ciastek” w głębokim tłuszczu. Brzmi niezdrowo? Może to i prawda, ale raz na rok można sobie na to pozwolić 😉

Przepis, który prezentuję jest oryginalnym przepisem mojej Babci (z kilkudziesięcioletnią tradycją) i nieskromnie stwierdzę, że wychodzą z niego naprawdę wyśmienite pączki, które z pewnością zasmakują każdemu wielbicielowi tego smakołyku.

paczki

Po przepis na pączki zapraszam TUTAJ.

Reklamy

Rozgrzewające chili con carne, czyli Meksyk na talerzu :)

Pogoda ostatnio coraz lepsza, ale mimo wszystko do ciepłych dni jeszcze daleko. Skoro więc słońce jeszcze nas nie rozpieszcza wystarczająco, trzeba ratować się innymi sposobami- na przykład przyrządzaniem potraw, które przywiodą na myśl wakacyjne chwile. Jednym z takich dań jest chili con carne.

Ta pochodząca ze słonecznego Meksyku potrawa skutecznie rozgrzeje nasze gardła i brzuchy oraz zadowoli podniebienia. Jej przygotowanie nie zajmuje dużo czasu, ponieważ większość składników dosłownie wrzuca się z puszki prosto do garnka, gdzie, zmieszane razem, łączą się w smakowita całość, doprawioną wspaniałymi, pełnymi aromatów przyprawami, z którymi mielona wołowina komponuje się wprost idealnie.

Potrawę tę polecam na wiele różnych okazji- kolacje w rodzinnym gronie, szybki, weekendowy obiad lub imprezy z przyjaciółmi. W przypadku tych ostatnich (szczególnie gdy brak miejsc siedzących), chili można podawać w małych, plastikowych kubeczkach, z kilkoma wciśniętymi w sos nachosami- z pewnością taka przekąska podbije serca (i żołądki!) wielu gości! 🙂

Polecam bardzo gorąco! Ayayayay!!! 😉

chili_con_carne

Przepis na rozgrzewające chili con carne znajduje się TUTAJ.

Pomysł na szybką kolację- sałatka z krewetkami i pomarańczowym dressingiem

Dzisiaj- po raz kolejny- propozycja lekkiej potrawy, którą z pewnością polubią wszyscy amatorzy owoców morza: ultraszybka sałatka z krewetkami. Do jej przygotowania potrzeba naprawdę niewielu składników oraz niezbyt dużego nakładu pracy i czasu- spokojnie można się wyrobić w 15 minut.

Głównym „morskim” elementem sałatki są krewetki królewskie- ja zazwyczaj mam woreczki mrożonych, już podzielone ma porcje. Krewetki leżą na plastrach zielonych ogórków, które dodają sałatce lekkości, natomiast jej warzywną bazę stanowią liście świeżego szpinaku (można go zastąpić jakąkolwiek sałatą- na przykład roszponką). Całość polana jest pomarańczowym dressingiem z nutą imbiru- po prostu pycha!

Polecam szczególnie na kolację, bo sałatka ta- mimo że skomponowana z niewielu składników- jest naprawdę sycąca, a także lekkostrawna, dzięki czemu idealnie nadaje się na wieczorny posiłek- zwłaszcza tych dbających o linię 😉

salatka_shrimps_1

Przepis na sałatkę z krewetkami znajduje się TUTAJ.

Cinnamon Roll Buns- pyszne drożdzowe bułeczki pachnące masłem i cynamonem

Witam  po długiej, bo aż tygodniowej przerwie! Nagromadzenie się wielu obowiązków oraz przygotowań do krótkiego urlopu uniemożliwiły mi umieszczenie posta na blogu, za co tych, którzy na niego czekali przepraszam, jednocześnie licząc na to, że uda mi się zrehabilitować dzisiejszym przepisem 😉

A jest to coś smakowitego, maślanego, pachnącego cynamonem i drożdżami- cinnamon roll buns! Każdemu, kto – tak jak ja- jest fanem cynamonu, na pewno ten wypiek przypadnie do gustu. Te niezbyt trudne, w miarę szybkie i na oczywiście pyszne, maślane bułeczki świetnie sprawdzą się w charakterze leniwego śniadania weekendowego, smakowitego dodatku do popołudniowej kawy lub jako prawdziwie domowy wypiek, którym z pewnością oczarujemy naszych gości. Zapraszam i zachęcam do przetestowania! 🙂

cinnamon_roll_buns

Przepis na cinnamon roll buns znajduje się TUTAJ.

Międzynarodowy Dzień Pizzy- zaskakująca pizza na kalafiorowym spodzie :)

Dziś Międzynarodowy Dzień Pizzy! Na blogu nie mogło więc zabraknąć okolicznościowego wpisu kulinarnego 🙂

Z okazji dzisiejszego święta przygotowałam przepis na pyszną pizzę, w której najważniejsze są nie dodatki, ale spód, który jest w tym przypadku bardzo niestandardowy.

Po pierwsze, nie ma w jego składzie drożdży! Po drugie, oliwy! Po trzecie, nawet ilość mąki jest bardzo zaskakująca- są to jedynie 3-4 łyżki. Głównym składnikiem zaprezentowanego przeze mnie spodu do pizzy jest kalafior 🙂 Propozycja ta jest zdrowa i smaczna, dużo bardziej lekkostrawna i- choć wiadomo, że nie zastąpi prawdziwej, tradycyjnej pizzy włoskiej- stanowi ciekawą alternatywę dla klasycznej wersji tej jednej z najpopularniejszych potraw na świecie. Dodatkowo, jak zauważyła jedna z moich koleżanek (dzięki Ola! 🙂 ), mogą ją spożywać osoby stosujące dietę bezglutenową, ponieważ wszystkie zawarte w niej składniki są przy niej jak najbardziej dozwolone.

Ponieważ pizza ta jest nieskomplikowana, w miarę szybka i naprawdę smaczna, a przy tym na dodatek całkiem zdrowa, szczerze polecam ją dosłownie wszystkim- a w szczególności tym, którzy mają ochotę zjeść coś klasycznego w nowej, lżejszej odsłonie 🙂 Miłe zaskoczenie i mlaski zadowolenia gwarantowane 😉

pizza_kalafiorowa

Przepis na pizzę na kalafiorowym spodzie znajduje się TUTAJ.

Deser z czasów dzieciństwa, czyli kremowy ryż z malinami :)

Każdy z nas ma kilka potraw i smaków, które kojarzą mu się z czasami dzieciństwa. Wiadomo, mogą to być smaki przyjemne (jabłecznik królewski, delikatny twarożek z rzodkiewką i szczypiorek) lub niezbyt miłe (klopsy gotowane- trauma! face_icon_scared), jednak myślę, że mimo wszystko w pamięci bardziej zapadają te pierwsze.

Dla mnie jednym z takich wspomnień jest deser ryżowy; delikatny, mleczny i kremowy, podany z syropem malinowym  lub wiśniowym domowej roboty. Jakiś czas temu jego smak chodził za mną tak długo, że postanowiłam go przyrządzić.

Akurat mialam w lodówce słoiczki malin w cukrze, które dostałam od mojej Babci, więc wystarczyło tylko dobrze przygotować resztę 😉 Jak sami możecie się przekonać, nie jest to ani skomplikowane, ani czasochłonne zadanie. A doznania smakowe- przewspaniałe! 🙂

Maliny można też zastąpić innymi (raczej lekko kwaskowatymi) owocami, na przykład wiśniami lub porzeczkami albo nawet odrobiną konfitury owocowej. Deser ten smakuje też równie dobrze na ciepło i na zimno- ciężko mi zdecydować, którą opcję wolę 🙂 Gorąco polecam!

ryz z malinami

Po przepis na kremowy ryż na mleku z syropem malinowym zapraszam TUTAJ.

Lekkie i chrupiące- oszukańcze chipsy z cukinii ;)

Mamy weekend- w moim przypadku relaksacyjny i leniwy 😉 W tak chłodne wolne dni jakie mamy ostatnio, jedną z fajniejszych rzeczy jakie można robić jest zagrzebanie się w domu; pod ciepłym kocem, z książką lub pilotem w ręce 😉

Każdy kto wybiera się tę drugą opcję wie, że od telewizora do żołądka droga jest bardzo krótka i że już po kilku minutach od rozpoczęcia oglądania filmu, brzuch zaczyna wołać: „NAKARM MNIE!” 😀 Zazwyczaj sięgamy więc po chipsy, paluszki, orzeszki w paprykowej posypce, maślany popcorn uprażony w mikrofali lub inne ulubione przekąski. Niestety, mimo ich niekwestionowanych walorów smakowych, 😉 mają one jedną poważną wadę: zazwyczaj są niezbyt zdrowe i baaardzo kaloryczne.

Oczywiście, zamiast orzeszków ziemnych lub precelków można zjeść jabłko lub jogurt- ale ok, powiedzmy to sobie szczerze: jogurt nie chrupie, a jabłko to też „nie to”. Dlatego, jako chrupiącą alternatywę dla ociekających tłuszczem snacków, proponuję o wiele zdrowsze chipsy cukiniowe. Lekkostrawne, przyjemnie „trzeszczące” w ustach i znikające równie szybko jak klasyczne chipsiki- z taką przekąską każdy seans filmowy na pewno się uda!

Chipsy_cukiniowe

Przepis na chipsy cukiniowe znajduje się TUTAJ.