Świąteczne życzenia

Witajcie! 🙂

Z okazji Świąt, życzę Wam samych radości, szczęśliwości, pokoju ducha, przewspaniałych chwil spędzonych w mi lym, rodzinnym gronie, wielu pyszności na stole (a jakże! 😉 )  oraz spełnienia wszystkich marzeń! 🙂

Wesołych Świąt!

merry

Photo credits: Pinterest

Reklamy

Ale pasztet! ;)

Cześć! W przedświątecznym ferworze kulinarnym, przygotowałam dla Was obiecany przepis na domowy pasztet. Ponieważ czasu mało, a pracy jeszce trochę, ograniczę się tylko do krótkiej rekomendacji: smakował wszystkim, nigdy nic nie zostawało 😀

Z podanych proporcji wychodzą 2 foremki aluminiowe „pasztetowe” lub jedna porządna keksówka. Można go  jeść na kanapkach, do pieczywa, z dodatkiem konfitury z czerwonej cebuli, chrzanu lub samodzielnie- w każdej odsłonie smakuje równie dobrze. A sam smak: po prostu wspaniały! 😉 Sprawdźcie sami!

pasztet_2

Po przepis na domowy pasztet zapraszam TUTAJ.

Uszka wigilijne i paszteciki last minute!

Hej! Zgodnie z obietnicą, w dzisiejszym wpisie czeka na Was przepis na przepyszne paszteciki z farszem grzybowym- idealne na Wigilię, ale nie tylko 🙂

Kiedyś, kilka lat temu, ciasto na  paszteciki robiłam sama, ale nie ukrywam, że zajmowało to dość dużo czasu, którego jednak jak wiadomo, w okresie przedświątecznym nigdy nie ma w nadmiarze. Z tego powodu wycwaniłam się lekko 😉 i spróbowałam zrobić paszteciki z ciasta gotowego, francuskiego i… był to strzał w dziesiątkę! 🙂 Zrobione z niego paszteciki są pyszne, lekkie, ultraszybkie w wykonaniu i naprawdę udowadniają, że nie zawsze trzeba się zarzekać, że tylko to, co własnej roboty jest dobre- przekonajcie się sami! 🙂 Paszteciki te nazywam z tego powodu pasztecikami „last minute”, choć tak naprawdę jest to jeden z moich ulubionych przepisów na paszteciki- pewnie dlatego, że ich esencja to farsz, do którego z kolei warto się naprawdę dobrze przyłożyć 😉 A smakują dosłonie wszystkim, więc nie będziecie zawiedzeni 😉

A skoro o farszu już mowa, to… mam dla Was drugi przepis! 🙂 I to nie byle jaki- na prawdziwe wigilijne uszka, i to wykorzystujący ten sam farsz, co na paszteciki. Polecam więc zabunkrowanie się w kuchni na pół dnia, dzięki czemu efektem naszej pracy będą i paszteciki, i uszka; no po prostu bomba! 😀 Uszek wiele osób się pewnie obawia- że za trudne, że ojej, trzeba lepić, a na dodatek takie to małe! To prawda, uszka muszą być małe, ale ich lepienie wcale nie należy do zadań klasy ciężkiej. Szczególnie szybko idzie wtedy, gdy farsz przygotouje się już dzień wcześniej i później jedyną czynnością jest po prostu wylepianie odpowiednich kształtów z ciasta i nakładanie farszu. Mój przepis na ciasto na uszka bazuje na tym z książki Ewy Aszkiewicz „Książka kucharska – polskie przepisy”.

Proporcje, jakie podaję, pozwalają na zrobienie kilkudziesięciu (ok. 40-50 sztuk) uszek i pasztecików, ale polecam ich zwiększenie- ja robiłam farsz na bazie ponad 3 kilogramów pieczarek 😀 Wtedy za jednym bałaganem i robotą, można otrzymać naprawdę spore ilości grzybowych pyszności, które można później poporcjować, zamrozić i cieszyć się nimi jeszcze długo po Świętach 🙂

Zachęcam do wypróbowania obu przepisów!

paszteciki_4 uszka_5

Przepis na wigilijne uszka znajduje się TUTAJ, a na paszteciki TUTAJ.

Coraz bliżej święta…

Cześć! 🙂 Dzisiejszy wpis pojawia się z opóźnieniem spowodowanym paskudnym choróbskiem, które mnie dopadło i trzymało w swych szponach praktycznie 2 tygodnie, uniemożliwiając mi między innymi zajęcie się przedświątecznymi przygotowaniami w standardowym terminie, dzięki czemu teraz miałabym wszystko zrobione.

Niestety, los spłatał mi figla i złapałam jakiegoś wirusa i wszystkie kuchenne plany spaliły na panewce. Na szczęście, już jestem operatywna, więc mogę nadrabiać. Tak więc w tym tygodniu na blogu pojawi się przepis na wigilijne uszka, paszteciki z farszem grzybowym oraz zawijasy z łososiem wędzonym.

Dzisiaj natomiast zapraszam do zapoznania się z przepisami na pyszne słone karmelki oraz pralinki czekoladowe z nadzieniem ajerkoniakowym. Karmelki robiłam drugi czy trzeci raz w życiu, ale teraz zdecydowanie wyszły mi jak dotąd najlepsze 🙂 Przepis, oczywiście lekko zmodyfikowany, pochodzi ze strony http://www.thekitchin.com (a konkretne stąd) i jest naprawdę warty uwagi. Własnoręczne przygotowanie cukierków nie jest ani trudne, ani kosztowne, ani nawet za bardzo czasochłonne, a efekt bardzo zadowalający. Podobnie sprawa ma się zresztą z pralinkami, które pracy wymagają jeszcze mniej. Włożone w małe papilotki i pudełka, a pewno ucieszą oczy (i kubki smakowe) wszystkich nimi obdarowanych oraz będą stanowić miły i dość odbiegający od tradycji dodatek na świątecznym stole. Zapraszam do lektury obu przepisów! 🙂

 

karmelki_2

pralinki_8

 

 

Przepis na karmelki znajduje się TUTAJ, a na pralinki z nadzieniem ajerkoniakowym- TU.

Drożdże… drożdże everywhere ;)

Cześć! 🙂 Dawno nie było nowego wpisu, przepisu i ogólnie na blogu i Facebooku również panował zastój. Czas to zmienić 😉

Na pierwszy ogień idzie pyszna, wspaniała drożdżówka z owocami leśnymi- przesmaczna kombinacja wspomnień lata i smaków kojarzących się z aktualną porą roku, kiedy większość z nas pewnie myśli o jednym- żeby było miło, smacznie i śpiąco 😉 Ja takie skojarzenia mam właśnie z ciastem drożdżowym. Dodatkowo akurat nadarzyła się super okazja, ponieważ wysłany przeze mnie do sklepu Mąż nabył drożdże na pizzę w ilości 2 kostek (- „??!! :D” – „bo nie wiedziałem ile”), więc baza produktowa była na stanie ;). Nie cierpię marnowania się produktów, więc poza planowaną pizzą, wspomnianą drożdżówką i znowu pizzą, powstały też rogaliki drożdżowe, na które przepis zaserwuję za kilka dni.

Tymczasem polecam wypróbowanie przepisu na owocowego drożdżowca, który zaprezentował się u mnie o, tak:

drodzowka_owoce_lesne

Po przepis zapraszam TUTAJ.